Upiekłam szarlotkę

Upiekłam szarlotkę. Z własnych jabłek. Mam plan ją wykończyć grubaśną warstwą bitej śmietany. Ale to chyba rano. Bo czekanie aż wystygnie, zabiłoby mnie dzisiaj. Muszę iść spać.

Wstawanie Młodego o godzinie piątej rano mnie przerasta. Po kilku tygodniach jestem padnięta. Mam nadzieję, że w sobotę uda mi się choć trochę odespać.

A dziś był pierwszy od dawna dzień bez deszczu. Nawet nie miałam siły go wykorzystać jakoś aktywnie. Cały czas spędziłam na poszukiwaniu chwilki na sen. Niestety nie zasypiam już z łatwością niemowlaka. Generalnie nie potrafię spać w dzień. I jak już Młody zapadał w drzemkę, kładłam się obok z nadzieją udania się w jego ślady. Niestety, gdy po dłuższym leżeniu zaczynałam odpływać, on akuratnie wstawał świeżutki jak skowronek.
Widać metoda odsypiania w dzień  mi się nie sprawdzi 🙂 . Nie będę więcej próbować, bo nie wiem czy to nie jest bardziej dobijające, niż przezwyciężenie zmęczenia i w miarę normalne funkcjonowanie.

Jeden kolega z pracy byłej się odezwał. Powiedział, że miał nadzieję po powrocie z urlopu mnie zobaczyć. I że szkoda. Mała rzecz, ale miła 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s