Godzina piąta, minut trzydzieści…

Bez tych trzydziestu minut. Nawet na dobrą sprawę bez tej piątej. Miałam pobudkę.
I naprawdę nie wiem po co. Co prawda śliczne słoneczko. Ale nie do końca jestem w stanie to docenić.

A już miałam nadzieję, że zostaną mi pobudki o szóstej już na stałe. I to była bardzo OK godzina.

Ale to były tylko trzy dni szaleństwa.

W sumie nie dziwię się, że mało we mnie kreatywności i optymizmu 😉 Jestem w stanie dziś tylko siebie żałować.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s