Rzeczywistość

Poszłam spać wcześnie. Już przed dwudziestą pierwszą. Jeszcze odsypiając weekend. Ale po dwudziestej drugiej przyszedł hydraulik. W związku z rozpoczęciem sezonu grzewczego, sprawdzić wszystko na piecu, poustawiać i tak dalej. Nie wstawałam do niego osobiście, ale dziwne odgłosy z wydobywające się z centralnego ogrzewania mnie obudziły.
Nie znoszę tego, bo wraz ze zbliżającą się starością coraz mi trudniej zasnąć ponownie.
Potem, jak już całkiem mi się znów miło robiło, obudziło się dziecię młodsze. Miałam jeszcze nadzieję, że butla z mlekiem go spacyfikuje. Ale niestety obudził się w nastroju bardziej rozrywkowym i zaczął szarpać dzieciątko starsze za włosy. Musiałam go wziąć i spadać do innego pokoju, żeby Młoda mogła się wyspać (weekend mamy poza domem skutkuje tym, że oboje koniecznie muszą spać ze mną).
Młodego w odosobnieniu spacyfikowałam, ale mnie sen nie nachodził jakoś. Jeszcze po pierwszej nakarmiłam Młodego. W końcu sama zapadłam w objęcia Morfeusza. Później budziłam się tylko ze dwa razy z różnych okazji i po szóstej wstałam.

Z twardym postanowieniem, że wyprawię Młodą do szkoły i przy pierwszej drzemce Młodego idę w jego ślady.
Niestety Młodej do szkoły wyprawić się nie dało, bo się okazała była cierpieć na jakieś dolegliwości żołądkowe. Młody w jej obecności na dłuższą drzemkę nie ma szans.
Padam na twarz. Muszę zrobić kilka rzeczy, a nie jestem w stanie. Nawet moje włosy wyglądają jak nie wiadomo co. To dziwne, ale nigdy nie miałam aż tak klapniętych.

Jak mi się chce spać! A tu nie ma jak, jak nie jedno to drugie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s