Przeklęte, zaklęte – Irena Matuszkiewicz

Zupełne zaskoczenie. Jak pisałam wcześniej tutaj o innej książce tej autorki. Zachwycona nie byłam, nie poszukiwałam jej powieści więc. Sama mi w ręce wpadła ta książka. A że Pratchett wchodzi mi średnio, to wzięłam jako przegryzkę. I okazało się na tyle smaczne, że czytałam wczoraj do późna, dziś mieszając obiad w garnku i takie tam. Prawie sto lat rodzinnej historii, historii kobiet, które klątwą obrzuciła Cyganka. (Czy klątwą można obrzucić, czy tylko rzucić klątwę na kogoś? Jakoś mało popularna to ostatnio czynność to i wątpliwości się pojawiają ;)).
Fajnie napisana, oddająca realia dość prawdopodobnie. Bez przynudzania i wykładów historycznych. Jest to w sumie opowieść na jakieś cztery do pięciu tomów, gdyby autorka miała grafomańskie zapędy. Jeśli ktoś czytał ostatni tom Harrego Pottera, to świetnie wie, że można napisać 700 czy 800 stron, z czego akcja będzie na jakiś 80.
Podobnie zresztą jak w Agencji Złamanych Serc, akcja jest gęsto upchana. Tam też spokojnie można było zrobić kilka książek z jednej.
Opisów przyrody, przepływających chmur, kształtu łzy spływającej po policzku nie ma. A dzieje się. Sporo. W Przeklętych, zaklętych mam nawet pewien niedosyt, niektóre wątki są zbyt słabo zarysowane. Jestem ciekawa co bohaterowie czuli, myśleli, co nimi kierowało.
Ale to miłe uczucie jak książka tak podrapie ciekawość 🙂
I cytacik:

I pomyśleć, że sto lat musiało minąćżeby kobiety znowu zaczęły biegać z gołymi tyłkami! – westchnęła babcia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s