Jaki cudny

Sen miałam cudny. Opisanie snu jest wyzwaniem. Pomieszanie realności z absolutnie niewyobrażalnym światem. Byłam na jakimś rynku. Rynku przypominającym nieco rynek mojego miasteczka. A trochę nie przypominającym. Takim bardziej rynkowym (w stronę krakowskiego) i zabytkowym. Za to na jakiejś totalnej wsi. Cała rzeczywistość miała klimat jak na obrazach Beksińskiego, ale wcale nie był straszna.
Byłam z facetem., który gdzieś w rogu tego ryneczku miał działkę i zaczynał budowę. W bliskim sąsiedztwie kościoła. Koparki żółte, żółty piasek i żółte sosnowe deski na placu budowy. I obok te beksińskie klimaty.
Ulice odchodzące od rynku w dół, już były niemal realnie ulicami z mojego miasteczka.Chociaż kierunki im się nie koniecznie zgadzały. Te zmierzające w kierunku rzeki były częściowo zalane wodą. Mętną, brudną, powodziową (co ja mam z tymi powodziami w snach?).
Zupełnie nieoptymistycznie to brzmi. A optymizm wynikał z TEGO faceta.  Nawet po przebudzeniu wiedziałam dokładnie kto to jest. Ale teraz sobie uświadamiam, że nie widziałam go chyba nawet w tym śnie. Ale był. Nie był to mój mąż, czy kochanek. Oboje wiedzieliśmy, że nie będziemy nigdy parą, ale że zawsze będziemy obok siebie. I było mi bardzo dobrze i bezpiecznie. I mogłabym się z tego nie obudzić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s