Kac moralny czyli czyżby kawa

Spać nie mogłam noc całą. Co się zapadałam i coś zaczynało mi się już maić w marzeniach sennych, wybudzałam się. Bez zewnętrznego powodu. Taki wewnętrzny imperatyw żeby nie odlecieć całkiem.
Niby już po pełni, więc nie wiem o co chodzi. Gdzieś koło trzeciej nad ranem doszłam do wniosku, że może to wypita wieczorem kawa.
Do tej pory nie wpływała tak na mnie. Czasami wręcz przeciwnie, nie mogąc spać, wstawałam robiłam sobie kawę i zasypiałam po niej jak dziecko.  Ale możliwe całkiem, że już nadszedł ten wiek, kiedy po szesnastej trzeba sobie postawić szlaban na ulubiony napój.
A jak ja już byłam skłonna zasnąć, rozpoczął się wczesny poranny rytuał licznych przebudzeń Młodego.
W związku z czym obudziłam się niewyspana i wściekła!
Zaowocowało to darciem się na dzieci z powodów błahych i bez nich. Nie znoszę tego. Nie, że tam krzykiem strasznie je skrzywdzę, czy coś. Ale powinnam nad sobą panować. Moja frustracja to mój problem.
Wiem. Ale jednak człowiek skrajnie zmęczony jeszcze przed rozpoczęciem dnia, ma problemy z ogarnięciem siebie…
No nic, nie odeśpię sobie, bo dziś dzień urzędowy. Same rozkosze mnie czekają…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s