Netia

Przez cały tydzień Netia pozbawiała mnie internetu wieczorami, to też mnie tak średnio. Dziś mam sieć.
Mam zaległości w czytaniu blogów, ale to dobrze, bo mam mało literatury na długi weekend.

Z Młodym jednak wylądowałam u lekarza. Długi weekend działa mobilizująco. Zresztą to już niemal tydzień, bez żadnej zmiany. Bo nawet jak się wydawało, że lepiej, to po paru godzinach jednak się pogarszało.
To ciekawe nawet, bo okazał się dość poważnie chory. A nie było tego po nim widać. Chyba, że już padł całkiem. Ale generalnie bawił się, śmiał i wielkie siły żywotne wykazywał. A facet niby. I się zastanawiam, w którym momencie przyjdzie ten moment, że zadrapany paluszek będzie niczym rana z pola walki, a 37 stopni lub katar, będą niemal stanem agonalnym. Bo na razie znosi choroby jak baba i biega aż całkiem na pyszczek nie padnie (co musiało mu się przytrafić bardzo dosłownie, wnioskując z uszkodzenia całkiem jeszcze nowego zęba). 😉

To bawcie się dobrze. A ja w tym czasie pójdę się wyspać 😀

Reklamy

One thought on “Netia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s