Jutro, które….

Cesarzowa napisała coś, co genialnie oddaje mój stan.

To już nie ten etap, gdzie budzisz się rano i masz nadzieję, że wstaje nowy, lepszy dzień.. teraz budzisz się i wiesz, że ten dzień będzie tak samo masakryczny jak poprzedni a nawet gorszy.

Wiem to nawet na długo zanim położę się spać. Na dodatek ostatniej nocy moja podświadomość postanowiła mnie przetestować. Śniłam jeden z najczarniejszych scenariuszy, jakie mogłabym wymyślić. I ona miała czerwoną sukienkę.

Patrzę na Młodego i staram się zapatrzeć na tę jego radość. Zarazić się zachwytem z odkrycia sęka w desce, czy aniołka na termometrze, z łapania kota za ogon. Czasami aż mam wrażenie, że usiłuję wyssać z niego tę radość życia. Ale nie działa…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s