Mysz, ratunku!

Wchodzę do domu. Kot się czymś bawi. Myślałam, że to sznurek. Ale nagle sznurek nagle mu z pyska wybiegł. I podążył w kierunku mojej sypialni. Aaaa!
MYSZ!!! Drę się. A małż spokojnie, jedząc sobie żurek. „No to niech ją zabije, bo inaczej będziemy mieć mysz w domu”.
A kot, wredota jedna, to ją łapał, to puszczał luzem. Jak nie miałam kota, to nie miałam też myszy w domu. Dziwne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s