Fascynacje

Jakiś czas temu zatraciłam zdolność zachwytu. Wygasła gdzieś zdolność do słomianego ognia, którym zapalałam się do wielu spraw. Słomiany ogień wygasał zazwyczaj przed rozpoczęciem działań. Po prostu zachłystywałam się pasjami ludzi i tym co potrafią robić. 

A potem popadłam w tą czarną dziurę, z której usiłuję się wygrzebać. I właśnie próbuję sobie przypomnieć klimaty, które robiły na mnie wrażenie. Jednym z nich jest taka wizja, spacery po jakimś fajnym mieście, zwiedzanie, a potem przerwa w kawiarni i utrwalanie swoich wrażeń w dzienniku podróży. 
Moleskine in Paris
Pewnie nigdy, albo jeszcze długo, nic takiego mi się nie trafi. Choćby dlatego, że przez jakiś czas, nie mogę liczyć na samotny wyjazd i spokojne spacery uliczkami pełnymi uroku. Jeśli już gdzieś pojadę, to z pewnością większą część wyjazdu poświęcę na okiełznywanie młodzieży. A i plan wycieczki będzie dostosowany raczej do ich gustów. Ale… Ale chciałbym znów zacząć marzyć. 
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s