Nawet czytanie mi nie wchodzi

Co nie pociesza. Mam budyń zamiast mózgu. I nawet nie wiem jak się go pozbyć. Masakra.
I myszy mam w domu. Pisałam już o tym. No kota mam i myszy.  I żadnej trutki ni łapki nie położę, bo mam ponad stuprocentową pewność, że bez względu na lokalizację pierwszy zjadł/złapał by się Młody. Kot musi starczyć za całą obronę. Inna rzecz, że się dziwię, bo  zima stosunkowo lekka na razie. Ale z drugiej strony okoliczne łąki zabudowane coraz gęściej, to może dlatego. Do tej pory nie właziły mi stworzonka do domu. Chociaż otaczały mnie nawet jakiś czas temu pola uprawne i można się było spodziewać, że przed zimnem będą uciekać…

A jutro mam zamiar zabrać Starszą na poszukiwanie kartek pocztowych, to naszego postcrossingu. Bo na poczcie ostatnio kupiłam wszystkie 5, ale też niezachwycających moim zdaniem. Może w jakiejś księgarni, albo sama nie wiem gdzie, coś znajdziemy.

Reklamy

One thought on “Nawet czytanie mi nie wchodzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s