Oj dana, oj dana

d*po ukochana, coś Ci się przytyło, ledwie się zmierzyło…
Śpiewać na dowolną melodię ludową.

Takie fakty są, że gniotą mnie wszelkie spodnie i nieco trzeba nad tym popracować. Zupełnie niezauważalnie mi się przytyło. Jakoś to tylko w jedną stronę idzie lekko. W odwrotną jakby ciut ciężej. Jednak czas nad tym popracować, bo niby nie wiele w górę, ale jednak utrzymując to tempo za chwileczkę zrobi się nieciekawie.

Weekend spędziłam ciekawie, dzieciaki do ZOO wzięłam, stadion narodowy pokazałam, w piątek w czasie trwania meczu otwarcia Warszawa była miastem wymarzonym dla kierowcy. Po prostu bajka, puste ulice. Za to współczuję tym co do stolicy wracali wczoraj wieczorem.

I to chyba na tyle.
No zakochałam się jeszcze. W warszawskim zoo są czarne jaguary. To najpiękniejsze koty jakie w życiu widziałam. Nie wiem czy jaguary dają się oswoić, ale chcę takiego pięknego zwierza! O!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Oj dana, oj dana

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s