Zaliczam smutę listopadową

Smutek wielki i nie dzieje się nic. Żadnej motywacji i nie dzieje się nic.
Zaliczam dziś doła głębszego niż zwykle. Zaczynam sama siebie denerwować, bo doszukuję się przyczyn nieszczęścia we wszystkim i we wszystkich.  I nawet jeśli trochę tak jest, to przecież ja wybieram to otoczenie.  To ja w tym tkwię. A nie muszę.  Mogę wymagać dla siebie. Albo sama sobie robić dobrze.
I nie wolno mi tracić przekonania, że dobrze robię. Że mają sens te studia. Że uda mi się zrobić patent żeglarski. Że uda mi się schudnąć, choćby nie wiem co. Że jeszcze będzie przepięknie. A jak nie to sama sobie to piękno namaluję!
Nauczę się, bo nie umiem 😉

image

A to wszystko dlatego, że kumpel nie może iść ze mną na koncert. Albo w dużej części dlatego. Smuteczek.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s