Grudniowe podsumowanie

unnamed

O i tak to wyglądało. Całkiem, całkiem muszę przyznać.

Reklamy

Koniec.

I początek. Jest lepiej i gorzej. Zależy jak gdzie. Leniwa jestem tak, że nawet w kalendarzu nie chce mi się postanowień napisać.
~skończyć podyplomowkę
~przebiec maraton
~zrobić papiery takie jedne
~rzucić palenie
~schudnąć, bo bez tego nie ma postanowień noworocznych 🙂

Ha, udało się

Stworzyłam plan świątecznego menu. Pewnie powoli trzeba będzie się brać za   zaopatrzenie i planowanie organizacji pracy.  To nie powinno być trudne.  Problem dotyczy jednych takich śledzi, co to można je nabyć tylko w jednym sklepie.  Bo sklep popularny i tłumy w nim dzikie.  A przed świętami to już wogle.
I prezentów też nie mam. Ale mniej więcej mam ideę.
Dobranoc Państwu,  bo dzieci nie pozwoliły mi przespać nocy.

image

Dziwny jest ten świat

Dzieciaki zamordowały rodziców. Nawet nie w jakimś idiotycznym szale, czy po prochach… Na zimno, według planu.

Inne dzieciaki wpychają człowieka pod autobus, bo śmiał  zwrócić im uwagę.

Ktoś niezadowolony podpala jakiś MOPS czy coś takiego i jedna z pracujących tam umiera,

Do tego jeszcze jakieś sprawy z przeszłości, facet który spalił żywcem żonę z dziećmi w zamkniętym domu, jakieś dzieciobójstwa.

I politycy, którzy uważają, że istnieje coś co uzasadnia tortury…

Trochę się zestresowałam

Trochę się zestresowałam tym maratonem. Może trzeba było zacząć od krótszego dystansu? Taka połówka nie powinna raczej być wyzwaniem.  A ja tak z grubej rury. Od razu. Bez ostrzeżenia.

W każdym bądź razie. Działam. Mam nadzieję, że  będę działać nadal. I tak na razie mam wrażenie, że siedzę na dupie i nic nie robię.